Za sprawą ostatniego filmu Andrzeja
Wajdy, jednym z obecnych tematów dyżurnych jest postać Lecha
Wałęsy. Niestety, oglądanie jego wizerunku na każdym kroku
zaczyna już być mocno irytujące, bo dodatkowej pikarnetii dodaje
wszystkiemu jego dość kontrowersyjna osobowość.
Może i dla wielu jest to żywa legenda
oraz swoista ikona Solidarności, ale w moim odczuciu były prezydent
jakiś czas temu zdeptał cały swój dorobek namawiając do
zomowskiego pałowania strajkujących podczas Euro 2012. Kolejną
wtopą osoby, która (jak sama twierdzi) wywalczyła u nas
demokrację była wypowiedź o wywaleniu przedstawicieli niektórych
środowisk za mur parlamentu. Może i sam nie popieram takich
mniejszości, ale gdy ktoś uważa się za obrońcę i piewcę
politycznego pluralizmu, to wypowiedź tego pokroju brzmi z jego
strony co najmniej dziwnie.
| Rozbiesz się - Ty i Solidarność |
Darzę „Solidarność” ogromnym
szacunkiem i pokuszę się o stwierdzenie, że Wałęsa strasznie
jej zaszkodził brakiem tak podstawowej umiejętności jak gryzienie
się w język gdy trzeba. Gdy na całym świecie jest sę uważanym
za synomim pewnej organizacji, to jednak trzeba dbać o swój
wizerunek. W ten właśnie sposób ostatecznie odciął się od
dawnego środowiska.
Zresztą... Czy miał się od kogo
odcinać? Zawsze gdy słucham wypowiedzi Pana Wałęsy, to mam dziwne
wrażenie, że w jego skromnym mniemaniu, Solidarność liczyła aż
1 osobę. Przykładem niech będzie wieczne powtarzanie przez niego
zwrotów takich jak : „JA strajkowałem, JA walczyłem, JA obaliłem
komunę”. Mantra. W kółko: ja, ja, ja. Gdzie reszta związkowców?
Zarówno tych szeregowych, jak i tych pokroju Andrzeja Gwiazdy,
Anny Walentynowicz czy Bogdana Borusewicza?
I dlaczego nie ma dla nich miejsca w
etosie Wałęsy?
Odpowiedzią na powyższe pytanie jest
chyba woda sodowa, która uderzyła niektórym do głowy. Nie wiem
czy to zwykła wyniosłość wynikająca z dumy, czy jest to już
pewna megalomania i narcyzm, który przjeawia się m.in. w wielkim
oburzeniu, że nie rozwinięto dla niego czerwonego dywanu na
lotnisku w Londynie.
A może czerwony dywan źle się
kojarzy?
Może, choć niekoniecznie. Wspólne
obiady z dawnymi wrogami pokroju Spawacza to przecież nic takiego.
Przecież to inne czasy, inna Polska.
Inny Wałęsa?
Nie mogę już tego wszystkiego czytać,
słuchać i oglądać. Bardzo cenię sobie filmy Wajdy, lecz jednak
odpuszczę sobie jego najnowszą produkcję.
