niedziela, 21 kwietnia 2013

Ersatz


Od paru dni zastanawiam się, ile dziś jest we wszystkim ersatzu i uproszczeń, choć zaczęło się dość prozaicznie. Ile radia jest w „radiu internetowym” ? Czy internetowy kanał dźwiękowy można uznać za rozgłośnię skoro nie posługuje się on falami i stanowi jedynie ciąg zer oraz jedynek?

Rozważania mogą przypominać kultowe wywody na temat zawartości cukru w cukrze, ale wbrew pozorom nie o to mi chodzi. Bardziej zastanawiają mnie zamienniki, które mimo diametralnie innej metody działania, postaci czy wrażeń związanych z ich używaniem przechodzą do życia codziennego pod nazwą tego co mają imitować.

Wyroby czekoladopodobne, kawa rozpuszczalna, e-papierosy, e-mailowe „listy” , marketowy dżem malinowy wyprodukowany bez użycia malin, internetowi „znajomi” , których nigdy nie widziało się na oczy... czy cyberseks uprawiany przez kamerę internetową, który z seksem nie ma przecież zbyt wiele wspólnego.

Coraz więcej rzeczy jest wirtualnych, nienamacalnych. Nawet miłość – pojęcie, które ogromnie straciło na wartości. Zostało spłycone, uproszczone, ucyfrowione, uszcztucznione. Nie tylko w cyberprzestrzeni.



W przypadku fotografii, dowiedziałem się niedawno, że Photoshop ma już filtry umożliwiające przerobienie zdjęcia na „dagerotyp” czy „kolodion”. Popularny od paru miesięcy instagram ma opcję dodania do obrazu ramki imitującej klatki błony średnioformatowej. Parę kliknięć i ciach. Jest artystyczna fota.

Czasami myślę, że urodziłem się w złych czasach. XXI wiek powinien zostać chyba okrzyknięty „wiekiem udawania wszystkiego przez wszystko”.

Nauczyciel chemii z liceum często powtarzał: „Kiełbasa parówkowa nigdy nie będzie kiełbasą”. Może coś w tym jest poza pewną dawką specyficznego humoru?

Mawiał też: „Człowieka da się oszukać, ale gipsu nigdy.”.

Czas na prawdziwą, popołudniową kawę. Mieloną, nierozpuszczalną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz