wtorek, 28 lutego 2017

Nowi Żołnierze Wyklęci


Jeden z bardziej cenionych przeze mnie zespołów śpiewał kiedyś „każda epoka rodzi anty-epokę”. Kolejny zespół, który mi się dziś przypomniał miał w tekstach stwierdzenie: ”Nowy system żre padlinę poprzedniego systemu”.

Otóż jutro prawica będzie obchodzić „Dzień Żołnierzy Wyklętych”. „Prawdziwi i jedyni patrioci” będą czcić swoich bohaterów, których szkalowali socjalistyczni politycy, czy historycy. Słusznie i niesłusznie. Przez kilkadziesiąt lat starano się odebrać formacjom takim jak NSZ ogrom ich zasług w walce o okupowany wówczas kraj. Większość weteranów nie dożyła oficjalnego podziękowania ze strony państwa o które walczyli. Co więcej, ludzie Ci byli prześladowani i katowani ze strony ówczesnej ubecji. Tylko z tytułu tego, że wywodzili się z przedwojennej endecji.

Po latach niektóre środowiska starają się to wszystko nadrobić i oddać im cześć. Nie dziwi mnie zatem określenie „wyklęty”. Starano się ich zapomnieć, wymazać, wytępić. Przekląć, wykląć, oczernić, bo byli solą w oku dla współczesnego aparatu władzy i jego ideologii.

Z drugiej strony, na wojnie nie ma świętych. W każdej formacji zdarzały się przypadki przestępstw wojennych, czy ludobójstwa. Chodzi mi oczywiście o masakrę dokonaną przez oddział „Burego”, w której ginęły nawet dzieci, czy poczynania "Ognia". Nie przyjmuję więc do siebie tłumaczenia, że mordowanie niewinnych może odbywać się „dla dobra ojczyzny”. Nikt normalny temu nie zaprzeczy.

Obserwując jednak internetowe dyskusje na przeróżnych portalach widzę, że zaprzeczanie zbrodniom Wyklętych to jednak powszechne zjawisko. W oczach dzisiejszych nacjonalistów, „ich” żołnierze są krystalicznie czyści, a każdy zarzut pod ich adresem traktowany jest jako oczywiste, komunistyczne kłamstwo. Całości towarzyszy fala nienawiści, więc nawet najsubtelniejsza krytyka jest niedozwolona. To myślozbrodnia. Prawica jest dla naradowców nieskazitelna. Za to zbrojna, partyzancka lewica jest dla nich całkowicie odrażająca, ponieważ skupia wokół siebie samych bandytów, morderców i gwałcicieli. W najlepszym przypadku, jedynymi odpowiedziami (pomijając „Śmierć wrogom ojczyzny” i „Giń lewaku!”) na zarzuty  pod adresem Wyklętych są próby licytowania się, która strona konfliktu miała więcej zbrodni na swoim koncie. Coś wspaniałego…

Z tym samym mieliśmy do czynienia w minionym systemie, choć różnica jest taka, że wtedy nie było internetu w którym nastroje społeczne widać jak na dłoni.

Historia nie jest czarno-biała. Ma odcienie szarości. Na dodatek, historia kołem się toczy i często jest dziwką na usługach mniej lub bardziej wygodnych dla danej rzeczywistości politycznej historyków. Dziś szkaluje się formacje takie jak Gwardia Ludowa, czy Bataliony Chłopskie. Zaryzykuję stwierdzenie, że m.in. te dwie organizacje powoli stają się nowymi, współcześnymi Żołnierzami Wyklętymi. Z tą jedyną różnicą, że tym razem nie ma więzień i katów...bo Ci co walczyli w większości już poumierali ze starości.

Też ginęli i walczyli (choć prawdę mówiąc nie zawsze z czystym sumieniem), więc...Cześć i chwała Żołnierzom Wyklętym!

Tym z PRLu i tym z III RP.