Muzyka rockowa jest ze mną wszędzie.
Można nawet powiedzieć, że jest we mnie, zostawia wyraźny ślad
na moich fotografiach. Poszczególne utwory często inspirują mnie
do robienia niektórych zdjęć, tudzież znajdują odzwierciedlenie
nie tyle w ich treści, co formie.
Orwografia jest dla mnie fotograficznym
punk-rockiem.
Muzyka często skłania mnie do
przemyśleń. Tak jak dziś. Podróż powrotną z Wągrowca umilały
mi Zielone Żabki – kapela, której słucham od ok. 12 lat. Miałem
kiedyś okazję zobaczyć ich na żywo oraz porozmawiać po koncercie
z ich wokalistą, Smalcem. Niesamowicie otwarty i pozytywnie
zakręcony człowiek. Wierzy w to co mówi, jest po prostu
autentyczny.
Słuchając jego słów śpiewanych,
obserwowałem grupkę pijanych współpasażerów bezczelnie łojących
wódkę od samego początku trasy. Szczerze mówiąc przeszkadzało
mi to niespecjalnie. W końcu sam miałem lekkiego kaca po
wczorajszej Extra Żytniej. Może nawet znalazłbym w nich coś
sympatycznego, może coś bym w nich polubił. Zawsze staram się
znaleźć w kimś coś dobrego i fajnego. Może jestem naiwny,
skażony resocjalizacyjnym optymizmem?
Byli obojętnym tłem do momentu, gdy
stali się dosyć agresywni w stosunku do konduktora i siedzących
obok osób. Prawie doszło do bójki. Ludziom odpierdala od tej wódy.
Szukanie konfilktu na siłę z powodu paru promili we krwi. Strasznie
tego nie lubię.
Jeden z wychowanków pewnego Zakładu
Poprawczego, wyznał mi kiedyś, że wręcz marzy o wojnie. Dlaczego?
Uważał, że tacy jak on jako pierwsi rzuciliby się z mołotowami w ręku
na czołgi, a po wszsystkim nazywano by ich bohaterskimi nazwiskami ulice.
Najgorsze była jego autentyczna szczerość, chciał po prostu tak
zaistnieć. Na trzeźwo.
Hałaśliwi pasażerowie zostali
wysadzeni (pokojowo) pod byłą Zbrojeniówką. O ironio i zbiegu
okolicznośći. Akurat słuchałem poniższego utworu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz