Spacery po mieście w poszukiwaniu
konkursowych kadrów zwróciły ostatnio moją uwagę na społeczne
nastroje. Ich wyrazem są poniekąd hasła znajdujące się na
murach. Nie ma tygodnia, w którym na ścianie nie pojawiłby się
jakiś ONR czy „łajt pałer”. Slogany typu „PO=NKWD” są już
od dłuższego czasu na porządku dziennym i należą jeszcze do
umiarkowanych, stonowanych i kulturalnych.
Mam wrażenie, że nastroje coraz
bardziej się radykalizują, są odpowiedzią na bieżące wydarzenia
i rzeczwistość społeczno-polityczną. Nie jest dobrze. Tym, którym
z dnia na dzień wiedzie się coraz gorzej zaczyna towarzyszyć
chyba jakaś desperacja, zagubienie. W całym tym szumie nie wiadomo
już co jest prawdą, jakie mogą być sposoby na rozwiązanie tych
problemów. Sam coraz częściej nie wiem co jest 5. Skrajne hasełka i nurty stają się atrakcyjne, trafiają
na podatny grunt. Tego typu ideologie dostarczają gotowych
rozwiązań, tłumaczą cały ten stan rzeczy, wskazują domniemanych
winnych.
Po biernych hasłach pojawiają się
czynne demonstracje. Na ulicach Wielkopolski coraz wyraźniej swoją
fizyczną obecność zaznaczają Autonomiczni Nacjonaliści. Wraz z
nimi, jako przejaw społecznej reakcji pojawia się tzw. Antifa.
Nigdy do końca nie rozumiałem ich
stanowiska. Może i jest to jakaś przeciwwaga dla skrajnie
prawicowych idei. Na dobrą sprawę ta organizacja działa jednak na
bardzo podobnych zasadach. Otóż logicznie rzecz biorąc, odmawianie
nacjonalistom prawa do wolności słowa za pomocą fizycznej walki
pod sztandardem „tolerancji i antyfaszyzmu” jest co najmniej
przejawem hipokryzji czy schizofrenii.
Chyba nie tylko ja to widzę. Dość ciekawej wypowiedzi na ich temat posłuchać można tutaj
Chyba nie tylko ja to widzę. Dość ciekawej wypowiedzi na ich temat posłuchać można tutaj
Skrajne tendencje zaczynają ujawniać
się także wśród lewicy. Zauważyłem dziś, że parę miesięcy
temu zreaktywowała się krakowska formacja Sztorm 68. „68” w nazwie jest
oczywiście nawiązaniem do wychwalanych przez nich wydarzeń marca 1968
roku, a sam zespół od kilkunastu lat bardzo mocno czerpie z moczaryzmu.
(Trudno uwierzyć w coś równie nieprawdopodobnego, więc postanowiłem to zamieścić)
Utwór musiał zostać nagrany w jakimś
bardziej fachowym miejscu. Pomijając wokal, instrumenty brzmią za czysto jak na chałupniczo-amatorskie warunki. Zapowiadający się album może być całkiem profesjonalny (takie odnoszę wrażenie), a
takowych raczej nie nie robi się bez zamiaru późniejszej ich
sprzedaży. Możliwe, że jest popyt na taką muzykę, choć wśród
znajomych nie spotkałem się z nikim, kto słuchałby tej kapeli.
Nie dziwię się. Podziękowania za wprowadzenie stanu wojennego czy
gloryfikacja postaci Saddama Husajna to dość specyficzne, przekazywane przez nich treści.
Na prawym krańcu sceny rockowej także sporo się dzieje. Zreaktywował się chociażby Obłęd wydając album "Powrót na front", pojawiło się również kilka nowych zespołów. Lepszych (muzycznie) i gorszych, chociaż niezależnie od umiejętności muzycznych, wszystkie spotykają się ze sporym zainteresowaniem/aprobatą .
Oprócz prawicy i lewicy, masy przekupywane są także przez polityczne chorągiewki wywęwszające poparcie np. u zwolenników legalizacji marihuany. W ich przypadku ma się do czynienia ze zwykłym biciem piany i skandalizowaniem z którego nic tak naprawdę nie wynika. To chyba Ci mniej groźni wariaci, choć swoją tanią szarpaniną często dolewają oliwy do ognia.
Obiektywnie rzecz biorąc, trzeba przyznać tym środowiskom jedno. Przedstawiciele tych grup z pewością nie siedzą na przysłiowych 4 literach. Dążą do zmian w sposób czynny. Nie sposób cokolwiek zmienić poprzez samo narzekanie, lecz z drugiej strony wszelkiej maści ekstremizmy bywają szkodliwe. Wychodzę z założenia, że skłóconym narodem o wiele łatwiej rządzić.
Na prawym krańcu sceny rockowej także sporo się dzieje. Zreaktywował się chociażby Obłęd wydając album "Powrót na front", pojawiło się również kilka nowych zespołów. Lepszych (muzycznie) i gorszych, chociaż niezależnie od umiejętności muzycznych, wszystkie spotykają się ze sporym zainteresowaniem/aprobatą .
Oprócz prawicy i lewicy, masy przekupywane są także przez polityczne chorągiewki wywęwszające poparcie np. u zwolenników legalizacji marihuany. W ich przypadku ma się do czynienia ze zwykłym biciem piany i skandalizowaniem z którego nic tak naprawdę nie wynika. To chyba Ci mniej groźni wariaci, choć swoją tanią szarpaniną często dolewają oliwy do ognia.
Obiektywnie rzecz biorąc, trzeba przyznać tym środowiskom jedno. Przedstawiciele tych grup z pewością nie siedzą na przysłiowych 4 literach. Dążą do zmian w sposób czynny. Nie sposób cokolwiek zmienić poprzez samo narzekanie, lecz z drugiej strony wszelkiej maści ekstremizmy bywają szkodliwe. Wychodzę z założenia, że skłóconym narodem o wiele łatwiej rządzić.
Osobnym tematem są też kibice, którzy
dali się upolitycznić tak samo jak angielscy skineadzi. Pierwotnie neutralne łyse głowy zostały zapełnione na przełomie lat 70/80 wyborczymi sloganami National Front. Wystarczyło, że partia dostrzegła w nich dobrych "żołnierzy" do realizacji swoich celów i pociągnęła za odpowiednie sznurki. Może kiedyś rozwinę ten temat.
Bierna nie pozostaje też policja. Mam
wrażenie, że działają coraz skrupulatniej i brutalniej. Nie
szczędzą gazów i pałek. Tego typu rozwiązywanie spraw przypomina
mi Milicję Obywatelską, której zadaniem było trzymanie społeczeństwa w ryzach
poprzez represje i zastraszanie. Co gorsza, jest na to ciche
przyzwolenie, nawet wśród osób wpływowych i znanych. Żywy symbol
Solidarności w zeszłym roku publicznie nawoływał do pałowania
strajkujących. W tym momencie przekreśliłł ostatecznie cały swój
dorobek. Mówiąc potocznie: Wałęsa zwyczajnie się skończył.
Ostatecznie, bezapelacyjnie i do samego końca.Wszystko gnije?
Przypomina mi się stare hasło
„reklamujące” antykoncepcję: I Ty możesz urodzić drugiego
Albina Siwaka.
Uzupełniłbym je jeszcze o postacie
Moczara, Urbana, Tejkowskiego, Palikota, Korwin-Mikke i Pankowskiego. Obawiam
się jednak, że mógłbym jeszcze długo wymieniać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz