Podobno nie wypada mówić źle o
osobach zmarłych, lecz na to należy sobie zasłużyć. Skoro nie
mówimy dobrze o Stalinie, Bierucie, czy nawet Hitlerze, to czemu nie
mamy mówić źle o Wojciechu Jaruzelskim? Śmierć nikogo nie
wybiela, a czcze gadki o jej majestacie to często dobry sposób na
uniknięcie niewygodnych tematów.
Choć kwestia interwencji radzieckiej
pod koniec 1981 roku może i wciąż jest kwestią sporną, to i tak
osobiście nie wierzę w spiskową teorię dziejów. Uważam, że
manewry Soyuz`80 (prawdopodobnie związane z Afganistanem) miały być
jedynie dobrym, psychozotwórczym straszakiem i usprawiedliwieniem
późniejszej pacyfikacji Solidarności przez WRON. Wojna polsko(?)-polska o stołki.
Oczywiście, mogę nie mieć racji.
Stan wojenny nie jest jednak jedyną rzeczą, którą Spawacz ma za
uszami. Dość rzadko mówi się o jego przynależności do
Informacji Wojskowej, zwalczaniu AK, czystkach antysemickich w
wojsku, masakrze w 1970 roku, czy wydarzeniach w KWK „Wujek”. O załatwianiu degradacji dawnym stronnikom, ślepym posłuszeństwie wobec Moskwy i
zwykłym konkiunkturalizmie, który umożliwił niezwykle szybki awans
Jaruzelskiego w LWP także wspomina się bardzo rzadko.
Nawet jeżeli „uratował kraj” (co
osobiście uważam za absurd i jedno znajwiększych kłamstw PRL), to
należy pamiętać o reszcie jego przewinień, zbrodni i wstydliwych
faktów z jego życiorysu. Jaruzelski był zwyczajną kanalią i zbrodniarzem. Tym samym, nie mogę pojąć jak co po
niektórzy politycy mogą dziś żądać stawiania tej postaci
pomników.
Bandytów jego pokroju powinno się
rozliczać z przeszłości. Niestety, tak nie jest i tak już raczej
nie będzie. Wieloletnie (i jak widać skuteczne) uciekanie tw.
Wolskiego od rozpraw jedynie utwierdza mnie w przekonaniu, że w moim
kraju istnieją ludzie nietykalni i równiejsi wobec prawa, a coś
takiego jak niezależnie i niezawisłe sądownictwo zwyczajnie nie
istnieje. Towarzyszowi generałowi najwyraźniej zabrakło
żołnierskiej odwagi. Był tchórzem, a razem z nim umarła moja
nadzieja na sprawiedliwość. To jedyna rzecz jaka mnie smuci w związku z jego śmiercią.
Nawet młody, urodzony w 1987 roku człowiek w postaci mojej osoby chciałby czuć się bezpiecznie we własnym kraju.
Nawet młody, urodzony w 1987 roku człowiek w postaci mojej osoby chciałby czuć się bezpiecznie we własnym kraju.
Oczywiście, nie oznacza to, że
wrzuciłbym starego towarzysza generała do więziennej celi.
Wystarczyłby zwykły proces, który zakończyłby się słowami
„winny” lub „niewinny”. Niezależnie od jego finału, samo
postępowanie byłby już jakąś namiastką sprawiedliwości.
Obawiam się, że Kiszczak również
się wywinie i tym samym ponownie ośmieszy całe sądownictwo III RP. Węgrowie bowiem potrafili wytoczyć proces Beli Biszku gdy ten miał 92 lata. Jak widać można.
Jaki z tego wniosek?
Polacy potrafią skazać za wart 99 groszy batonik, a w przypadku zbrodniarzy po cichu liczy się na to, że sprawa rozwiąże się sama. Nie dziwi mnie więc to, że ludzie tacy jak Zygmunt Miernik rzucają w sędziów tortami.
Jaki z tego wniosek?
Polacy potrafią skazać za wart 99 groszy batonik, a w przypadku zbrodniarzy po cichu liczy się na to, że sprawa rozwiąże się sama. Nie dziwi mnie więc to, że ludzie tacy jak Zygmunt Miernik rzucają w sędziów tortami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz