sobota, 14 lutego 2015

"Zacofani, postępowi - byli sterowani zdalnie"


Czasem chciałoby się napisać coś więcej, choć wygląda na to, że sytuacja mówi sama za siebie. Wystarczy obserwować. Śledzić rzeczywistość, lecz nie tą znaną z mediów, ponieważ te zawsze będą służalcze wobec pewnych grup interesów: katolika TV Trwam, prawicowa TV Republika, reżimowa TVP. Gazety też nie są lepsze, dlatego też nie czytam żadnej. Wybieranie sobie gotowej, odpowiednio spreparowanej rzeczywistości mi nie odpowiada.

Zielone Żabki - Gazety  (live Zgorzelec 1988)
Zielone Żabki - Gazety (live Zgorzelec 1988)
Martwi mnie jednak co innego. Zaczęło się od sprawy WOŚPu. Jestem za mało poinformowany, by bronić lub zarzucać cokolwiek Panu Owsiakowi. Nawet jeśli od jego fundacji bardziej pomocny okazuje się na dłuższą metę (podający się za konkurencyjny) Caritas – co z tego? Czy licytowanie się o to, kto daje potrzebującym więcej jest w ogóle moralne? To jedna sprawa.

Drugą sprawą jest nagonka, którą bardzo skutecznie odwraca się uwagę społeczeństwa od innej kwestii. Otóż: czy w normalnym, zdrowym kraju, obywatelskie zbiórki (takie jak WOŚP) na służbę zdrowia są w ogóle koniecznie? Na co idą wszystkie nasze (bardzo zresztą wysokie) podatki i odciągane przymusowo od każdej pensji haracze-składki? Co jest nie tak z NFZem, że trzeba co roku fundować im podstawowy sprzęt, a pracujące dla nich pielęgniarki są zmuszone do urządzania pod sejmem „białych miasteczek”, bo nie są w stanie wyżyć z rekordowo niskich pensji? Gdyby Służba Zdrowia nie istniała tylko w teorii, to Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy nie byłaby w ogóle potrzebna!

O tym nikt oczywiście nie powie. Media zajmują się dyskredytowaniem jednym kosztem drugich. Skłóconym, podzielonym na „pisiorów”, „popaprańców”, „lemingów”, czy innych „lewaków” narodem łatwiej się przecież rządzi. Gdy obywatele będą żreć się między sobą, jest większa szansa na to, że afery pokroju „taśm prawdy” przejdą bez echa.

Kolejnym, świetnym przykładem napuszczania jednych na drugich są ostatnie wydarzenia. Nie wiem, gdzie leży prawda i ile tak naprawdę zarabia górnik. Wiem tyle, że pozamykanie kopalni doprowadzi do wyrzucenia na bruk dużej ilości ludzi. Nie znam też dokładnie specyfiki Śląska, ale podejrzewam, że będzie to wielką tragedią dla wielu rodzin. Co prawda, odziani w garnitury specjaliści twierdzą, że kwestia przekwalifikowania się górnika to pestka i z pewnością znajdzie on pracę gdzie indziej. Chciałbym w to wierzyć, ale jakoś nie wierzę...

Medialna machina poradziła sobie jednak z problemem. Wykorzystując ogólnie panującą frustrację i idącą z nią w parze zawiść, w mistrzowski sposób napuściła na strakujących górników resztę społeczeństwa przedstawiając fedrujących jako „nierobów”,”święte krowy po komunie” i „tych, którym się w dupach poprzewracało”.

Teraz tak samo mówi się o rolnikach. Na każdym kroku pokazuje się nowoczesne ciągniki, którymi przybyli na strajk. Ciekaw jestem, ile z tych maszyn zostało zakupione na kredyt. Co by nie było, mamy tu kolejnych strajkujących, których przedstawia się jako bezpodstawnie strajkujących leni. Zmanipulowane społeczeństwo już wiesza na nich psy. Następni zapewne będą kolejarze.

Co z tego wynika? Należałoby zrozumieć jedno. Wielu z nas zajmuje się obecnie szykanowaniem wszystkich strajkujących. Ściągajmy wszystkich, którzy mają jaja by się postawić na ziemię, a potem dziwmy się, że nikt nie ma ochoty wyjść na ulice.

Autor: Łukasz Kowalczuk. Jak zwykle trafił w punkt.


To nie te „nieroby” mają za dobrze. To cały naród zarabia śmieszne pieniądze, których większość i tak jest zabierana przez patologicznie funkcjonującą „Repbulika Kolesi”.

Górnicy, rolnicy, kolejarze - gratuluję postawy i szczerze Was popieram!



Polecam posłuchać, utwory zawsze umieszczam tu nieprzypadkowo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz