Jeden z bardziej
cenionych przeze mnie zespołów śpiewał kiedyś „każda epoka
rodzi anty-epokę”. Kolejny zespół, który mi się dziś
przypomniał miał w tekstach stwierdzenie: ”Nowy system żre
padlinę poprzedniego systemu”.
Otóż jutro prawica
będzie obchodzić „Dzień Żołnierzy Wyklętych”. „Prawdziwi
i jedyni patrioci” będą czcić swoich bohaterów, których
szkalowali socjalistyczni politycy, czy historycy. Słusznie i
niesłusznie. Przez kilkadziesiąt lat starano się odebrać
formacjom takim jak NSZ ogrom ich zasług w walce o okupowany wówczas
kraj. Większość weteranów nie dożyła oficjalnego podziękowania
ze strony państwa o które walczyli. Co więcej, ludzie Ci byli
prześladowani i katowani ze strony ówczesnej ubecji. Tylko z tytułu
tego, że wywodzili się z przedwojennej endecji.
Po latach niektóre
środowiska starają się to wszystko nadrobić i oddać im cześć.
Nie dziwi mnie zatem określenie „wyklęty”. Starano się ich
zapomnieć, wymazać, wytępić. Przekląć, wykląć, oczernić, bo
byli solą w oku dla współczesnego aparatu władzy i jego
ideologii.
Z drugiej strony, na
wojnie nie ma świętych. W każdej formacji zdarzały się przypadki
przestępstw wojennych, czy ludobójstwa. Chodzi mi oczywiście o
masakrę dokonaną przez oddział „Burego”, w której ginęły
nawet dzieci, czy poczynania "Ognia". Nie przyjmuję więc do siebie tłumaczenia, że
mordowanie niewinnych może odbywać się „dla dobra ojczyzny”.
Nikt normalny temu nie zaprzeczy.
Obserwując jednak
internetowe dyskusje na przeróżnych portalach widzę, że
zaprzeczanie zbrodniom Wyklętych to jednak powszechne zjawisko. W oczach
dzisiejszych nacjonalistów, „ich” żołnierze są krystalicznie
czyści, a każdy zarzut pod ich adresem traktowany jest jako
oczywiste, komunistyczne kłamstwo. Całości towarzyszy fala
nienawiści, więc nawet najsubtelniejsza krytyka jest niedozwolona.
To myślozbrodnia. Prawica jest dla naradowców nieskazitelna. Za to
zbrojna, partyzancka lewica jest dla nich całkowicie odrażająca,
ponieważ skupia wokół siebie samych bandytów, morderców i
gwałcicieli. W najlepszym przypadku, jedynymi odpowiedziami (pomijając „Śmierć wrogom ojczyzny” i „Giń
lewaku!”) na
zarzuty pod adresem Wyklętych są próby licytowania się, która
strona konfliktu miała więcej zbrodni na swoim koncie. Coś
wspaniałego…
Z tym samym mieliśmy
do czynienia w minionym systemie, choć różnica jest taka, że
wtedy nie było internetu w którym nastroje społeczne widać jak na
dłoni.
Historia nie jest
czarno-biała. Ma odcienie szarości. Na dodatek, historia kołem się
toczy i często jest dziwką na usługach mniej lub bardziej
wygodnych dla danej rzeczywistości politycznej historyków. Dziś
szkaluje się formacje takie jak Gwardia Ludowa, czy Bataliony
Chłopskie. Zaryzykuję stwierdzenie, że m.in. te dwie organizacje
powoli stają się nowymi, współcześnymi Żołnierzami Wyklętymi.
Z tą jedyną różnicą, że tym razem nie ma więzień i katów...bo
Ci co walczyli w większości już poumierali ze starości.
Też ginęli i
walczyli (choć prawdę mówiąc nie zawsze z czystym sumieniem),
więc...Cześć i chwała Żołnierzom Wyklętym!
Tym z PRLu i tym z III RP.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz